Przystanek Alaska
O i proszę! ;)

I nie nastąpi teraz patetyczny wpis o tym, że doskonale pamiętam, gdy kilkuletnim dzieckiem będąc, obejrzałam pierwszy odcinek Przystanku Alaska. Otóż nie, nie pamiętam mojego pierwszego (ani żadnego kolejnego) konkretnego zetknięcia z serialem. Wiem jednak, że na zawsze wbił się w moją głowę. Dlaczego? Zaraz postaram się wyjaśnić…
Domyślam się, że oglądałam, będąc małolatkiem, ów serial, ponieważ skądinąd miałabym go kojarzyć? Ot, taka zabawna historyjka podczas kolacji i przed pójściem spać (podejrzewam..). Przypomniałam sobie o nim dopiero kilka dobrych lat później, kiedy to życiem moim targały wichry dorastania i zła bywałam na cały świat a także przed światem chciałam się chować w najciemniejsze zakamarki (patrz: szafa) i jak najdalej od własnej rzeczywistości. I tu właśnie pojawiło się miejsce dla Przystanku Alaska. Nagle zapałałam ogromną sympatią do serialu i nawet przez chwilę wyobrażałam sobie, że kiedyś tam pojadę… Alaska miała być ucieczką przed tym, co dręczyło mnie w moim prawdziwym świecie. Teraz tamta motywacja nie ma już oczywiście większego znaczenia :) ale sympatia jednak pozostała. To pewnie dlatego, że serial sam w sobie jest naprawdę świetny!
__________________________________________________________
Przystanek Alaska, a dokładniej Cicely na Alasce to miejsce, gdzie rozgrywają się przeróżne zabawne, pouczające, wzruszające i mądre historie. Zaczyna się od tego, że młody lekarz, Joel Fleischman przybywa na Alaskę w ramach odpracowania swojego długu zaciągniętego wobec państwa na poczet studiów medycznych. Okazuje się, że w miejscu, do którego miał trafić (Anchorage), w ogóle go nie potrzebują i w związku z tym zostaje oddelegowany dalej – do Cicely. To, co zastaje na miejscu daleko odbiega od jego nowojorskiego wyobrażenia na temat życia świata… ;)

Od tego momentu myśli tylko o tym, jak się stamtąd wydostać. Kiedy jednak okazuje się, że nie ma takiej możliwości, zaczyna odliczać dni, które przyjdzie mu spędzić w tym miejscu.
A jest ich nie mało, ponieważ będą to aż 4 lata! 4 długie lata spędzone w miejscu zapomnianym przez Boga, do którego cywilizacja jeszcze nie zdążyła właściwie zawitać. 4 lata w tym “gabinecie” ;)

W pierwszych chwilach bytności w Cicely poznaje pilotkę Maggie O’Connell, z którą już na wstępie dochodzi do kłótni wywołanej śmiesznym nieporozumieniem. Tych dwoje to zupełne przeciwności, które jednak (w myśl praw fizyki czy czego tam..;) się przyciągają…

Joel ma zamieszkać w domku (w krótym czasem pod łóżkiem siedzi szczur a w rurach kanalizacyjnych wąż), znajdującym się jakieś 10 km poza “miastem” ;) który będzie wynajmował od Maggie.

Doktor szybko zapoznaje mieszkańców miasteczka. Nic dziwnego, jest ich zaledwie 849. Wśród nich należy wymienić takie postaci, jak: Maurice Minnifield – były astronauta NASA – bardzo bogaty gościu, który co do Cicely ma swoje wielkie plany.

Wyobraża sobie, że za jakiś czas to małe miasteczko zamieni się w tętniący życiem kurort, do którego co roku przyjeżdżać będą niezliczone rzesze turystów. Jest on również założycielem i właścicielem rozgłośni radiowej “KBHR” , w tórej DJ’em jest nikt inny, jak mój ulubiony Chris Stevens:)

To jego audycja “Chris o poranku” budzi co rano całe miasto. Chris to gość wywodzący się z rodziny drobnych rabusiów. Stevensowie od pokoleń zamykani byli w więzieniach i nie ominęło to również i Chrisa. Jednak pod wpływem pewnych doświadczeń doznał on głębokiego olśnienia. Zaczął interesować się filozofią i sztuką. W Cicely pełni rolę mentora, duchowego nauczyciela.
W miasteczku znajduje się bar “The Brick”, w którym mieszkańcy często się spotykają.

Właścicielem jest Holling Vincoeur, były traper. Holling pochodzi z długowiecznej rodziny – w wieku 60ciu lat przeżywa kryzys wieku średniego :) Partnerką Hollinga jest młodziutka Shelly Tambo – Miss Północy.

W miasteczku znajduje się także sklep, który prowadzi Ruth-Anne Miller
A pomaga jej w tym Ed Chigliak, młody chłopak, pół-indianin, który zafascynowany jest w równym stopniu zarówno hollywoodzkim kinem, jak i indiańską kulturą – przyszły szaman.

Asystentką dokrota Joela jest Marilyn Whirlwind – dosyć małomówna indianka, z której zdaniem doktor jednak bardzo się liczy.

Oprócz mieszkańców miasteczka trzeba jeszcze wspomnieć o gościach, ktorzy z różnych przyczyn do Cicely zaglądają. Są to:
Bernard Stevens – przyrodni brat Chrisa :)

Adam – czlowiek bez butów mieszkający w lesie – doskonały kucharz, mąż Evy, no i własnie Eva – wiecznie chora żona Adama, dziedziczka milionów dolarów.

Mike Monroe - facet mieszkający w balonie – uczulony na wszystko prawnik, który na Alaskę przybywa w poszukiwaniu czystego środowiska, ekolog. (Podpowiem, że szerzej znany jako lekarz z Ostrego Dyżuru;)

i wielu innych ciekawych ludzi, których po prostu nie sposób wymienić.
Przystanek Alaska to po prostu jedna ze stałych rzeczy w moim życiorysie. To bardzo dobry serial, który trzeba zobaczyć. Takie życie z przymrużeniem oka ;)

Emily powiedział
7 maj 2009 @ 12:52 pm
bardzo fajmy serial, świetna komedia w połaczeniu z dramatem.
świetny blog.
;-)
bashita powiedział
19 maj 2009 @ 10:03 am
Miasteczko Roslyn rzeczywiście istnieje. Usytuowane niedaleko Waszyngtonu było pierwowzorem fikcyjnego Cicely. Może kiedyś nadarzy się okazja by napić się piwa w barze Brick :)