Che Guevara
Oto prezent – urodzinowy, czy coś. Nie wiem. Występuję tu w roli zleceniobiorcy naturalnie. Pomysł sam w sobie też nie jest mój, choć żałuję :) Tak czy siak jednak – wykonanie od początku do końca moje. Zdjęcia nie są najlepszej jakości gdyż robione za pomocą mojego telefonu a i na prędce ponieważ zupełnie zapomniałam sobie uwiecznić ów kubełek. Enjoy! :)


próby
prawie już zapomniałam co tak bardzo pociągało mnie w tym surowym, syntetycznym, architektonicznym rysowaniu. zawsze trochę miotałam się pomiędzy moimi naturalnymi skłonnościami do plam i miękkich zawijasów a ostrą i tnącą kreską szrafu i przedstawianiem świata za pomocą brył. to był duży konflikt wewnętrzny. poza tym byłam kiepska. i w jednym i w drugim. jakoś nie mogłam się zdecydować. wczoraj przypomniałam sobie o tym rysowaniu i ogarnęła mnie nieodparta potrzeba. teraz już nie mam takiego ciśnienia jak kiedyś, bo nie planuję zdawać na kolejne studia, ale to właśnie dobrze. jak już pisałam – moje rysowanie ma sie o wiele lepiej odkąd zaprzestałam myśleć o robieniu tego zawodowo :)
ręka się zastała i ciężko, oj ciężko było wykrzesać z niej prostą kreskę zatem na początek coś małego. mój kwiatek do przytrzymywania paperu ( nie wiem jak on – ten przyrząd – się coś się fachowo nazywa :)



