buty
Spośród różnych obrazów nawiedzających moją śpiącą głowę jeden od jakiegoś czasu uporczywie się powtarza. Są to buty, a właściwie ich brak. Chodzi o to, że…
Śni mi się, że jestem w szkole podstawowej. Mojej własnej, przeżytej, przechodzonej i skończonej przeze mnie szkole podstawowej nr 1. Śni mi się, że chodzę na lekcje, że uczą mnie ci sami nauczyciele, choć pojawiają się też nauczyciele z liceum. Klasa składa się mniej więcej z tych samych osób – czasem pojawiają się nowe – poznane przeze mnie dopiero w liceum czy na studiach. W tych snach czasami mam mentalność taką, jak na szkołę podstawowa przystało, a czasem wiem, że jestem już dorosła i że chyba nie powinnam tam być. Tak czy siak, ponieważ podstawówkę wspominam niezwykle miło, fajnie mi jest w tych snach nawet wtedy, kiedy akurat zapowiada się kartkówka z matmy. Eh, podstawówka to chyba najlepszy okres szkolny, jaki mi się przydarzył…
Jedno w tym wszystkim jest zastanawiające: nigdy nie mam na nogach butów i zawsze zwracam na to uwagę. Zastanawiam się czy przyszłam do szkoły bez butów? A może ktoś mi je zwinął z szatni? Nie mogę więc szkoły opuścić no bo jak tu wrócić do domu bez butów? Jak wyjść na miasto w samych skarpetkach?
Takie właśnie wrażenie mi towarzyszy po obudzeniu: nie mogę wyjść ze szkoły.
sen prawdziwy
Czasem zdarzają się sny takie bardzo prawdziwe, takie prawie realne. Dziś taki miałam. Gdy zadzwonił budzik, byłam wielce zdziwiona. Jak to? – pomyślałam.. to nie działo się naprawdę?
Z tymi snami to dziwna sprawa. O co tak naprawdę chodzi..? Pewnie to prawda, że odzwierciedlają niespełnione pragnienia, nieuświadomione obawy.. coś uwięzionego w podświadomości, czego świadomość nie chciała do siebie dopuścić. Tak to chyba jest, a przynajmniej w pewnych przypadkach.
Dziś miałam sen, w którym dokładnie odczuwałam wszelkimi zmysłami: wzrok, sluch, węch, czucie.. to nieprawdopodobne czuć dotyk we śnie. Wiał lekki wiart i było raczej ciepło, choć słońce schowane było za chmurami. Ja i inny ktoś siedzieliśmy w poczekalni. Była to poczekalnia sądowa – zaraz miało zacząć się nasze sądzenie. Wiedzieliśmy, że zostaniemy skazani. Ten sąd nie był z tego świata i wszystkie reguły tam panujące też, ale mieliśmy świadomość, że dosięga nas najwyższa sprawiedliwość. Wiedziałam, że jestem winna i nawet nie próbowałam udawać (przed sobą), ze tak nie jest. Zwrok spuszczony w dół i wbity w fale morskie, które akurat znajdowały się pod stopami.
Takie sny zdarzają się dosyć rzadko (mimo, że sny w ogóle – mam prawie codziennie). To zdecydowanie wyjątkowy sen. To taki sen, po którym przez cały dzień się zastanawiam o co chodzi?

włosy, dziwne sny i klątwa
Chyba zaklęłam sobie ten symbol włosów sama przez przypadek. Zbytnią wagę do tego przywiązałam kiedyś i teraz wizyta u fryzjera z przyjemności przeistoczyła się w dramat jakiś.
Postanowiliśmy się rodzinnie obciąć na święta ( rodzinnie to znaczy ja i mąż :) więc umówiłam nas na wczoraj. W planie było delikatne podcięcie tylko, takie nadanie kształtu. Na nieszczęście jednak tego dnia miałam zbyt wiele wolnego czasu w pracy i zanurzłam się w różne internetowe strony poświęcone obcinaniu. No i na kolejne nieszczęście trafiłam tam na coś wprost genialnego! Owa genialna fryzura zawierała wszystko to, czego chciałam uniknąć: grzywkę, ostre cieniowanie i generalnie pozbycie się połowy włosów. Cóż z tego jednak skoro w takich sprawach działam impulsywnie. Wydrukowałam zdjęcie i pomaszerowałam do fryzjera.
Wyjaśniłam pani fryzjerce dokładnie co chcę mieć na głowie przy czym z ową przemiłą i przeładnią panią z uroczym aparacikiem na zębach uzgodniłyśmy, że grzywka nie będzie prosta tylko ukośna raczej. No i zasiadłam na fotelu. Nogi – jak zwykle – wisiały mi w powietrzu – od podłogi dzieliło je jakieś 5 cm. Zaczęło się…
Uśmiech nie schodził mi z twarzy choć dłonie pod fryzjerską pelerynką drżały mi i pociły się a serce jakby szybciej pracowało. Trud mojego dwuletniego zapuszczania włosów niweczony był w ekspresowym tempie. Zrazu na głowie zrobiło się lżej a na duszy jakoś ciężko.
Efekt był świetny. Prawie identyczny jak na zdjęciu. Ładna pani z uroczym aparacikiem na zębach napracowała się nie lada, bo okrągłą godzinę siedziałam na fotelu. Na kanapie czekał już G. (Na szczęście wziął sobie do poczytania książkę – o której na pewno napiszę niebawem, bo inaczej zanudziłby się na śmierć.) Cudownie jest czasem pójść do fryzjera ! :D
Jeśli chodzi o męża mego to sprawa była o wiele mniej skomplikowana. Po prostu się obciął i to wszystko. Tyle, że przez moment zabawnie się zrobiło, gdy pani fryzjerka uformowała mu na czubku głowy koguci grzebień (podobny do tych, które mają chłopcy w BeeMkach;) i zalepiła to żelem jakimś ;)
___________
Kobieta, gdy wyjdzie od fryzjera, czuje się o 50% atrakcyjniejsza. Wiedziałam, że będę w doskonałym nastroju, więc aby to dodatkowo podkreślić założyłam wcześniej zwiewną kwiecistą sukienkę :) Byłam motylkiem!
Dopiero w domu, wieczorem… stanęłam przed lustrem i zobaczyłam jak krótkie są moje włosy. Nie.. fryzura jest świetna! na prawdę mi się podoba.. ale…
___________
W nocy śniło mi się że płaczę. Czułam jak przez moje ciało przechodzi fala rozpaczy. We śnie nie mogłam złapać oddechu, dławiłam się - i tak było na prawdę, bo obudziłam się z takim uczuciem, jakby coś siedziało mi na płucach i nie mogłam przez to nabrać powietrza. Strzyga jakaś chyba…
Na szczęście to tylko sen. Postanawiam więc, że odpuszczę trochę z tymi włosami. Ostatecznie – tak jak powiedział Eliot – one ciągle rosną więc nie ma powodu do płaczu.
coś dziwnego
Wydaje mi się to dziwne wszystko, ale ostatnio śni mi się, że obcinam włosy. Sama – sobie – za pomocą maszynki. Wielokrotnie wspominałam już, że włosy to bardzo ważna część mojej egzystencji – długie oznaczają coś dobrego. Dlaczego więc w snach je obcinam, w dodatku tak drastycznie?
W śnie nie wiem dlaczego to robię, ale czuję, że to konieczne. Czuję, że muszę je obciąć. Stoję przed lustrem i trzymam w dłoni maszynkę podpiętą do kontaktu. Przykładam ją do głowy i tnę – bez zawahania. Robi mi się coraz bardziej przykro i po policzkach zaczynają cieknąć łzy. Zagryzam wargi i marszczę brwi. Łzy zamazują mi obraz w lustrze. Nie przerywam czynności jednak, a moje długie włosy opadają na podłogę. Moja głowa staje się łysa. Myślę, że kiedyś przecież odrosną..
dziwne sny
Nie wiem co na to wpływa. Być może pora roku, być może zła dieta, zmęczenie? Nie wiem. Śnią mi się różne przedziwne rzeczy. Czasami po prostu napada mnie taki okres senny i nie ważne co zrobię – czy będę pić melisę na noc, czy gorące mleko, czy cokolwiek.. sny galopują noc za nocą jak szalone, a są dosłownie o wszystkim.
Ostatnio męczą mnie sny dotyczące facetów, z którymi (że to tak określę;) mogło mnie coś kiedyś łączyć. Nie wiem czy to rodzaj kary od losu czy może wyrzuty sumienia.. bo śnią mi się tylko ci, z którymi nie wiążą mnie jakieś rewelacyjne stosunki. Te relacje są aż tak złe, że ich po prostu nie ma. Śnią się w przeróżnych kontekstach. Na jeden z tych snów chciałabym zwrócić uwagę, ponieważ wydaje mi się dosyć przewrotny.. śniło mi się bowiem to, o czym ktoś kiedyś opowiadał mi, że mu się śniło..
___
Kilka lat temu miałam kolegę, który opowiedział mi swój sen. W tym śnie ja i on spotkaliśmy się po latach. Spotkaliśmy się w dość nietypowym miejscu, bo w publicznej toalecie. Ja akurat mydliłam sobie dłonie. Widząc jego postać w lustrze odwróciłam się. Opowiadał, że byłam w ciąży i miałam na sobie biały płaszcz, który układał się po dwóch stronach brzucha – a brzuszek tak ślicznie wystawał. Śniło mu się, że się przywitaliśmy i wymieniliśmy typowe w tej sytuacji zdania „co u ciebie, dawno się nie widzieliśmy..” on zapytał mnie od kiedy jestem w ciąży, a ja miałam odpowiedzieć, że od jakiegoś roku (no tak, w snach można być w ciąży od jakiegoś roku;) a następnie zapytał o ojca dziecka, na co ja odpowiedziałam, że nie wiem kim jest ojciec i wcale nie byłam tym ponoć zmartwiona..
Relacje z moim kolegą trochę się popsuły pewnego dnia a teraz nie ma ich wcale. Minęło już kilka lat od naszej znajomości i wydaje mi się dość zagadkowe to, że akurat teraz mi się przyśniło, to co mi się przyśniło.. otóż..
Śniło mi się ostatnio, ze spotykam tego kolegę w jakiejś publicznej toalecie. Spostrzegam go w lustrze myjąc dłonie i odwracam się. Mam na sobie biały miękki sweter i biały płaszcz układający się po dwóch stronach brzucha ponieważ naturalnie jestem w ciąży. Patrzę na niego i mówię: „twój sen się spełnił”.
___
Chris o poranku:
W snach zaczyna się odpowiedzialność jak napisał poeta – być może. Czy traktujemy sny zbyt lekko? Czy obrazy z nieznanych miejsc to anioły w locie? Nasze dusze? Ostatnie wydarzenia sprawiły, że zanurzyłem się w metafizyczne odmęty i stanąłem po stronie wierzących w rzeczy, które nie łatwo wyjaśnić. Otwórzcie się na sny. Nasza śmiertelna podróż szybko się kończy. Wieże spowite chmurami, cudne pałace, świątynie i cały glob – wszystko się rozpłynie – nie pozostanie ani śladu. To z nas sny są utkane, a nasze życie spowija sen.