jak ja to widzę..
Przypomniała mi się ostatnio rozmowa ze znajomym, która odbyła się już dobrych kilka lat temu. Pewnie nie przyszłaby mi ona do głowy, gdyby nie ostatnie wydarzenia dotyczące kontrowersyjnego zajścia w ciążę. A mianowicie..
Mój znajomy opowiadał mi kiedyś o swoim koledze, który kocha żagle. Kocha je do tego stopnia, że przez okrągły rok zbiera fundusze by urlop spędzić gdzieś na obcych morzach. Wszystko było by super, gdyby nie to – opowiada mój znajomy, że po to by spędzić swój urlop na żaglowcu, sycuje na wszystkim, na czym się da. Cierpią przez to najbardziej dzieci, które pozbawione jakichkolwiek wakacyjnych atrakcji – wysyłane są najwyżej do dziadków. Żona tego żeglarza jest wiecznie o to wkurzona o namawia go by zmienił nieco swoje postępowanie w tej kwestii. Narastające przez lata ciśnienie w tej sprawie odbija się także na kumplach, którzy w tych żaglowych wycieczkach również biorą udział – w tym na moim znajomym.
Zapytałam go wtedy co on o tym sądzi. Odpowiedział, że rozumie podejście żony, ale z drugiej strony przecież wiedziała o jego pasji więc nie ma prawa się teraz strzępić. I tu zdębiałam.
No tak, ona wiedziała o jego pasji, ale pewnie nie zdawała sobie sprawy z tego, że pasja ważniejsza będzie dla faceta niż własna rodzina i zapewnienie jej dobrych materialnych warunków. Przecież on, żeniąc się i płodząc dzieci, także wiedział z czym to się wiąże więc ja się pytam o co kaman?
Po wymianie zdań na ten temat, mój znajomy przyznał mi rację. Powiedział, że w sumie sam miał pewien dylemat moralny proponując raz za razem wspólny trip temu gościowi. No i miał rację z tym dylematem.
Jedni powiedzą pewnie, że to w ogóle nie jego sprawa – inni natomiast (w tym ja) stwierdziliby zgodnie z sumieniem, że facet robi źle i nie powinien zyskiwać co do swych czynów społecznej aprobaty. Cóż.. nadal podtrzymuję więc swoje zdanie co to koleszki od ciąży. Jakoś nie umiem spojrzeć na to inaczej.
Tak mnie wychowano, sądzę że nie najgorzej.
26 Styczeń 2012
Cóż, mężczyźni to tylko dzieci, lecz noszący większe ciuchy, mający droższe zachcianki i myślący głównie o sobie. Niektórzy z dziecięctwa wyrastają i stają się opoką rodziny, jest to niestety mniejszość. A tak nawiasem mówiąc, rację chyba miały starsze pokolenia, że na żeniactwo pozwalano starszym mężczyznom, oni bywają dojrzalsi. Choć z moich obserwacji wynika, że większość nie dojrzewa nigdy i zawsze pozostają dziećmi. Chcąc więc mieć męża musimy przymknąć nieco oko na ich infantylizm, ale oczywiście bez przesady. W imię dobra naszych małych dzieci czasem trzeba się postawić.
A może ten koleś powinien zacząć więcej zarabiać zamiast sycić na wszystkim… Jak się ma drogie pasje i rodzinę, to chyba tylko takie rozwiązanie jest godne prawdziwego mężczyzny, co nie?
Eliot, masz świętą rację – fantastycznie z resztą spuentowałeś sytuację ;)
all4your.child – niestety… dorosły facet nierzadko potrzebuje działania wychowawczego. Najgorszy jest jednak ten typ, który nie chce dać się wychować.