zanik

Posted On 25 Styczeń 2012

Zamieszczone w kategoriach filozofia codzienności

Comments Dropped jedna odpowiedź

Powzięłam decyzję – chodzę na piechotę. Oczywiście bez przesady, tylko wtedy, kiedy jest to możliwe. Właśnie po to aby tej przesady uniknąć, postanowiłam zmienić swoje nastawienie do wożenia zadka. Od dziś chodzę na nóżkach! To ekonomicznie, ekologicznie i zdrowo. I wszystko byłoby super, gdyby nie zanik umiejętności poruszania się po chodniku – szczególnie zimą.

Lubię jeździć – aż do przesady. Gdybym była nieco mniej refleksyjną osobą, pewnie woziłabym się nawet do sklepu oddalonego o 300 metrów. Znam ludzi, którzy tak robią ;) Ja jednak nie popadłam w aż takie lenistwo (na szczęście) i to głównie dzięki Griszce. Choć także przez niego mam ciągły niedosyt jeżdżenia. To śmieszne, ale prawie za każdym razem kłócimy się o to kto prowadzi. Gdy jedziemy w dłuższą trasę, przed wyjściem z domu przypomina mi bym wzięła książkę, bo “przecież mam tak mało czasu na czytanie”.

Jednak do rzeczy. Od kilku dni uczę się chodzić po zimowym chodniku. Pierwszy raz był najgorszy – buty ślizgały się okropnie a ja chwiałam się jak dzieciaczek stawiający pierwsze kroki. Ważna informacją jest, że buty miały płaską podeszwę. ( Z podziwem patrzę na te wszystkie dorosłe panie śmigające po śniegu w szpilkach. Nie wiem jak one to robią!) Miałam wrażenie, że poruszam się w ślimaczym tempie a przy tym męczyłam się jak na aerobiku. Za każdym kolejnym razem idzie mi coraz lepiej, ale nadal czuję, że nie panuję do końca nad tym tematem. Dziś mało nie wywinęłam łazana (cyt. Cec) rozsypując na chodniku śliczne małe pomidorki cherry.

Nie zamierzam się jednak poddawać. Nikt nie mówił, że rzucanie nałogu (poruszania się wyłącznie samochodem) będzie proste.

;)

Jedna odpowiedź na „zanik”

  1. all4your.child

    ja też nie lubię spacerów po śliskim śniegu. Nie mam samochodu, natomiast częściej poruszam się rowerem. Wprawdzie robię długie spacery z wózkiem i swoją podopieczną w nim, nawet po 2-3 godziny, ale jak jest bardzo ślisko to się odechciewa. U nas nie wielkie miasto i w większości nie odśnieżone, więc wózkiem przejechać też ciężko. Ale jest tego wszystkiego pewien atut. Odkąd rzuciłam siedzącą pracę na rzecz biegania wokół dziecka, odkąd zamiast kolejką jeżdżę rowerem lub chodzę na piechotę, mam lepszą kondycję, zdrowie i szczuplejszą o kilka kilo sylwetkę. To się liczy.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.