popsuta żona

Posted On 17 Styczeń 2012

Zamieszczone w kategoriach filozofia codzienności

Comments Dropped 7 odpowiedzi

Zgłodniałam. Przeglądanie internetu potrafi nie na żarty zmęczyć człowieka a człowiek zmęczony chętnie by coś przegryzł. Niby już za późno (wg reguł narzuconych przez siebie samą i traktowanych jako “zdrowe”), ale “małe co nieco” to może nie taka ogromna zbrodnia. Opuściłam więc swoje krzesełko i zapuściłam się wgłąb mieszkania w poszukiwaniu czegoś smacznego. Nos mnie nie zawiódł, coś w domu wyraźnie pachniało. Weszłam do pokoju i ujrzałam leżący na stole talerzyk a na nim małe kanapeczki przyrządzone dość fikuśnie i z wyraźną dbałością o szczegóły. Spojrzałam badawczo na Miśka i początkowo nie wiedziałam jak zareagować – nie miałam pewności czy czasem to nie jego kolacja. Dlaczego jednak miałaby leżeć sobie spokojnie z dala od niego, gdy on tymczasem wyłożony na leżance oglądał jakiś arcyciekawy program? – pomyślałam. Po krótkiej chwili (napawania się moją reakcją;) powiedział : “zrobiłem ci kanapki, masz ochotę?”.

***

Dzisiaj nie daje mi spokoju jedna sprawa, otóż mam kolegę a kolega ma żonę (skądinąd bardzo sympatyczną). Są parą od dawna – tak długo, że nie mieści mi się w głowie to, jak długo można być z kimś (przed ślubem). No, teraz są już małżeństwem, ale to zdaje się nie robi wielkiej różnicy, przynajmniej jemu. Ponieważ znamy (lub może znaliśmy się) dość dobrze to wiem, że kolega nie widział w swym życiu takiej opcji by być ojcem. Co innego jego żona, choć nie narzucała się raczej z tym tematem. Układ był taki, że dzieci nie będzie. Jednak gdy uprawia się seks to trzeba się liczyć z tym, że żadne zabezpieczenie nie daje 100% pewności.

Kiedyś wydawało mi się, że po ślubie to się już raczej nie wpada – ponoć to błąd tak myśleć. Sytuacja wyżej wspomnianych ludzi jest tego przykładem. Do rzeczy jednak.. jak już wspomniałam – każda aktywność człowieka (w tym przypadku seksualna) może pociągać za sobą pewne konsekwencje a człowiek dojrzały i odpowiedzialny, zdając sobie z tego sprawę, powinien brać odpowiedzialność za swoje czyny. Wydaje się jednak, że ta sprawa dla mojego kolegi jest zbyt trudna.

Kolega nie zaakceptował faktu, że jego żona jest  w ciąży. Po prostu w jego świecie miejsca na dziecko nie ma, on nie byłby w stanie odnaleźć się w takiej rzeczywistości, generalnie rzecz ujmując dziecko jest jej a on ręce od sprawy umywa.

Przykro nam z tego powodu. Choć nikt z nas, z jego żoną włącznie, tą reakcją się nie zdziwił to i tak jest nam ogromnie żal. Ja jako żona i matka po prostu nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mój mąż i ojciec mojego dziecka odcina się od tematu. Misiek sytuację skwitował zdaniem: “żona zaszła w ciążę więc się zepsuła- jak przedmiot”. Heh…

Nie wiem jak zareaguję gdy kolegę spotkam na mieście. Pewnie po prostu przejdę obojętnie. Szacunku nie można mieć bowiem do człowieka, który nie szanuje innych – szczególnie swoich bliskich.

7 odpowiedzi na „popsuta żona”

  1. kot

    a mnie się nadal wydaję, że to wcale nie takie proste.
    (swoją drogą myślałam, że już ok, ale to pogadamy!)

  2. ewelka

    Co nie jest proste? Branie odpowiedzialności za swoje czyny? Dla człowieka emocjonalnie niedojrzałego to faktycznie może nie być proste. Łatwiej jest krzywdzić innych. To bardzo proste Karo, a z prostych rzeczy nie ma sensu robić intelektualnych labiryntów.
    Co w takim razie z żoną i dzieckiem? Dlaczego to one mają ponosić największą karę (w postaci cierpienia z powodu odrzucenia) za to, że kolega ulepić muflika to potrafił, ale zaopiekować się nim to już nie chce.

  3. kot

    Gdybym pogadała z onym albo weszła w jego myśli i uczucia – na pewno miałabym prawo powiedzieć więcej i mieć bardziej konkretne zdanie na ten temat. Jednak brak mi elementów, bo nie znam historii z drugiej strony. Więc nadal wydaje mi się to jednostronne. Ale każdy z nas ocenia sytuację przez osobisty, konkretny pryzmat, “obiektywnym” jest być trudno. Nie jest to chyba możliwe nawet i nie wiem, czy się powinno do tego dążyć?
    To jest chyba kwestia skłonności w kierunku albo radykalizmu albo czegoś wyważonego bardziej. To drugie wcale nie jest dla mnie udawaniem, że odpowiedzialność nie istnieje (mam na myśli moją opinię), ale raczej zastanawianiem się nad tym, że układanka ma więcej niż jeden czy dwa elementy.
    Może jest tak, jak piszesz, a może kryje się za tym coś więcej. Ja tylko twierdzę, że nie wiem. I że ludzie, sytuacje i umowy między ludźmi są szalenie różne.
    Wiesz, ja się boję radykalizmu trochę, co nie znaczy, że mam podejście do życia “zero odpowiedzialności za swoje czyny”, nie wiem, jak to wytłumaczyć. Znam kilka historii, gdzie potrafimy osądzić człowieka bardzo okrutnie, a okazuje się potem, że to wcale nie tak (mnie to też dotyczy, w sensie nie uniknęłam paru wpadek w tej dziedzinie…). Te kilka przykładów mi wystarczy, by być bardziej ostrożną w podejmowaniu sądów. I osądów.
    Ale to są tylko moje dywagacje, bo naprawdę musiałabym znać historie z dwóch stron, dwie wersje zdarzeń. Może rzeczywiście jest to proste. Po prostu mam przeczucie, że nie. Przeczucie, czucie, a nie chęć intelektualnych zawijasów, bo w tym nie czuję się mocna :)

  4. ewelka

    Tak jak w mejlu – nawet nie wiesz jak bardzo chciałabym się mylić. Gdy się okaże, że się pomyliłam to schylę głowę do samej ziemi w geście skruchy i odszczekam każde słowo skacząc na jednej nodze za karę i to z największą przyjemnością.

  5. kot

    przecież nie o to chodzi.
    reszta – w mejlu jednak :)

  6. kot

    w sensie – nie chodzi tu o moją czy Twoją rację i kto zna “prawdę”.
    ech.
    dobrej nocy!

  7. ewelka

    Pewnie, że nie!
    Nie chodzi o żadną rację ani nawet o to co ja czy inni o tym myślą. Chodzi o fakty, a fakty są takie, że facet lepiej traktuje swojego psa niż żonę, która jest w ciąży i tyle. Kropka.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.