Było sobie życie

1 czerwiec 2009 at 5:24 pm (fasolka, filozofia codzienności)

Nie odpuszczam Miśkowi w uświadamianiu ojcostwa. Na razie znosi to dzielnie, chyba nawet trochę się angażuje! Albo robi sobie ze mnie żarty – tego już jakoś nie umiem rozpoznać ;) enyłej…

Drugi odcinek z serii “Było sobie życie” opowiada o narodzinach (tak też jest zatytułowany). Oglądnęliśmy go razem wręcz uroczyście (ta uroczystość to był mój pomysł oczywiście;)

Prawdę powiedziawszy jednak nie tyle na Fasolce tym razem chcę się skupić (na prawdę!;) co na samej bajce. Pamiętam, że oglądałam ją dawno temu i byłam nią po prostu zachwycona! W bardzo przystępny sposób opowiedziana jest w niej historia dotycząca organizmu – mechanizmy funkcjonowania człowieka od strony biochemicznej. Po prostu rewelacja! Myślę, że moja dziecięca fascynacja tą bajką nie pozostała bez wpływu na moje biologiczne zainteresowania. Do dziś pamiętam co to jest biosynteza białek, choć od matury minęło już 5 lat i na tymże egzaminie moja przygoda z biologią w sensie tym naukowym zakończyła się definitywnie (nie liczę przedmiotów na studiach, które tematu dotykały jakoś tak bardzo powierzchownie – moim zdaniem – i nie dowiedziałam się na nich nic więcej, czego nie wiedziałabym wcześniej).

Tak więc gorąco polecam! Myślę, że każdy, kto choć raz zetknął się z tą bajką, poprze moją fascynację bez dwóch zdań! :)

1 komentarz

  1. kot powiedział

    No! było sobie życie jest kul!

Napisz komentarz