zakrzywienie czasoprzestrzeni
wiesz.. czasem zdarza się i tak – nawet w tej obecnej/aktualnej/teraźniejszej rzeczywistości – że to decyzja na zawsze… :)
zmiany
normalnie nie mam czasu pisać. strych zdążył się trochę zakurzyć:)
do zobaczenia około października:)
1 września
nastał wrzesień. czas szkolnych mundurków, tornistrów i zaplecionych warkoczy. minęłam dziś rano dziesiątki uczniów zdążających na rozpoczęcie roku szkolnego.
klimat dzisiejszego poranka jest poniekąd wzmocnieniem moich wczorajszych nastrojów, choć czasy są inne i dzisiejsza młodzież już całkiem różna od tej sprzed kilkudziesięciu lat..
wczoraj w telewizji wyemitowali świetny film pana Michała Kwiecińskiego “jutro idziemy do kina”. widziałam ten film już wcześniej dlatego też wiedziałam, że nie mogę go nie obejrzeć ponownie. to wspaniała historia. to mogłaby być wspaniała historia. to przejmujący obraz czasów, o których pojęcia mieć nie możemy. znamy je tylko z opowiadań i książek do historii. możemy sobie tylko wyobrażać, jeśli starczy nam tej wyobraźni, jak to było być młodym w latach wojny.
film opowiada o losach trójki przyjaciół: Andrzeja Skowrońskiego (Mateusz Damięcki), Jerzego Bolesławskiego (Kuba Wesołowski) i Piotra Dołowego (Antoni Pawlicki). Chłopcy kończą właśnie gimnazjum. są pełni energii i romantycznej wiary w życie. Andrzej i Jerzy zgłaszają się do szkół wojskowych, Piotruś z powodu wady serca nie może zostać przyjęty do takiej szkoły więc wybiera studia medyczne. każdy z nich snuje plany na przyszłość, każdy chciałby się zakochać.. na spełnienie tych pragnień nie trzeba długo czekać – pojawiają się Krysia, Zosia i Ania.
jest taka scena, kiedy chłopcy skaczą z mostu do rzeki krzycząc “jesteśmy nieśmiertelni”.. ta scena chyba najbardziej mnie ruszyła bo dobrze wiedziałam i każdy widz zdaje sobie sprawę z tego, że to przekonanie szybko zostanie zweryfikowane przez życie. jest tu pewien kontrast – siła młodości chłopców, którzy zdają sobie nic nie robić z groźby nadchodzącej wojny. mają mocne przekonanie, że sprostają każdemu zadaniu, że nic złego stać się nie może. w końcu są u progu swej dorosłości i jeszcze tyle spraw przed nimi. w kontraście do tej postawy stoi pokolenie ich rodziców – zapatrzonych w horyzont, wysiadujących przy radioodbiorniku, zastygniętych w bezruchu, którzy zdają sobie sprawę z tego co się dzieje..
***
chyba nie będę więcej opowiadać ponieważ ten film na prawdę warto zobaczyć i to z różnych względów. po pierwsze i przede wszystkim dlatego, żebyśmy zdawali sobie sprawę z tego co się działo. żebyśmy choć odrobinę uświadomili sobie jakie to były czasy i jak wiele tragedii przeżyli nasi przodkowie. a więc uważam, ze każdy powinien zobaczyć ten film przez wzgląd na pamięć o ludziach, którzy przeżyli (bądź nie) tą wojnę. żebyśmy mogli uświadomić sobie jak trudno było żyć ludziom młodym, którym wojna odebrała szansę na spełnianie marzeń, na normalne życie.. po drugie świetna obsada i znakomita gra aktorska. perfekcyjnie dobrane kostiumy, rekwizyty i scenografia. cały film utrzymany w doskonałym stylu. po trzecie jest to historia prosta i wzruszająca. nie-patetyczna a zarazem nie-banalna. po prostu prawdziwa.
