chłyn płodzący

28 sierpień 2008 at 12:37 pm (filozofia codzienności)

chyba jestem zmęczona. być może dopada mnie już powoli przesilenie. próbowałam znaleźć jakieś informacje na temat przesilenia, ale po wpisaniu hasła w google pojawiały się strony typu: czary, horoskopy, magia, parapsychologia i blogi. widać, nie tylko ja czuję się tak na jesień. znalazłam nawet wpis (choć z zeszłego roku, ale mniej więcej o tej samej porze, początek września) na blogu jakiegoś informatyka. początek był bardzo obiecujący, ale pod koniec nie wiedziałam już czy chodzi mu o jego własne złe samopoczucie czy może złe samopoczucie jego komputera a może złe samopoczucie programu, który właśnie pisał;)

ale ale. to nie tak do końca z tym złym samopoczuciem. jesień ma coś w sobie, co bardzo lubię. fakt, chodzę jak w malignie, nie wiem co się dzieje dookoła i chce mi się tylko spać; jestem notorycznie zmęczona i apatyczna. jednak nie powiem bym czuła się jakoś źle – w sensie tym psychologicznym. kiedyś tak, nawet bardzo, ale nie teraz. około września – być może z powodu rozpoczęcia szkoły, które, jak już pisałam, mnie od dawna nie dotyczy, ale się to czuje – zawsze sprawy przybierają szybszego tempa. nim się obejrzę – będzie listopad. a wtedy to dopiero zbierze mi się na rozmyślanie ;)

zapisałam się na kurs prawa jazdy. byłam strasznie spanikowana przez pierwsze godziny, w końcu to nie byle co nauczyć się panować nad pojazdem mechanicznym. okazało się to jednak łatwiejsze niż przypuszczałam. w zasadzie cała filozofia polega na rozumieniu i stosowaniu się do przepisów ruchu drogowego. będę dobrym kierowcą – pewnie po tatusiu ;)

nie wiem czemu, ale często okazuje się, że coś jest łatwiejsze niż moglibyśmy przypuszczać. wystarczy tylko spróbować. wystarczy zaufać sobie i dać z siebie wszystko. może czasem trochę się przełamać. kurdę, no i warto:)

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

model 01

20 sierpień 2008 at 6:54 am (filozofia codzienności, tawerna)

potwornie się garbi ten pan model. w dodatku na złość!

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

na koniec wakacji?

18 sierpień 2008 at 1:27 pm (filozofia codzienności)

sierpień to już taki sierpień.

choć już dawno po maturze – zawsze w połowie sierpnia ogarnia mnie to dziwne uczucie jak wtedy, że kolejny rok, kolejne wakacje minęły i rozpoczynam nową klasę. wracając z pracy mijam na ulicy dzieciaki kupujące nowe tornistry, w księgarni słyszę o podręcznikach a w supermarketach rosną piramidy zbudowane z zeszytów. całe kosze pisaków, długopisów i korektorów.

sierpień to niby jeszcze wakacje, ale od połowy już jakoś inaczej. wieczory są zimniejsze, szybciej zachodzi słońce, rano – przynajmniej ostatnio – gęsta mgła.

pamiętam taki sierpniowy poranek kilka lat temu, kiedy to obudziłam się bardzo wcześnie. było około 4tej i Słońce ledwie rozjaśniało obrazek okolicy. mokra mgła dosłownie przenikała do mojego pokoju przez otwarte okno. ze stojącego na parapecie radia leciała piosenka Pudelsów “nic mi się nie chce”. wtedy po raz pierwszy ją słyszałam (a przynajmniej takie miałam wrażenie) i wydała mi się – tak na wpół śpiąco – dość psychodeliczna. ogarnęło mnie jedno z tych dziwnych uczuć, którego nie umiem nazwać. taki półsen – odurzający. w takiej chwili, nie wiem dlaczego, chciałoby się trwać w nieskończoność. jednak czasu nie da się zatrzymać. dobiła godzina 6ta, wzięłam plecak i pojechałam w Bieszczady pociągiem relacji Jasło – Zagórz.

do czego jednak zmierzam?

na jesień (choć do jesieni jeszcze kawał, ale już ją czuję za kołnierzem) zawsze staję się taka do głębi refleksyjna – bardziej niż zwykle. przypominają mi się różne rzeczy, odgrzebuję stare pamiętniki, powracają wrażenia i obrazki. zastanawia mnie czasem dlaczego w mojej pamięci zapadają takie a nie inne obrazy? co wpływa na to, że pamiętam doskonale pewne oderwane fragmenty. jakiś zapach kojarzony z niebieskim swetrem; spacery po zmroku z psem (którego już dawno nie ma); blask wrześniowego ogniska w lesie; że coś było nie tak, choć nie wiem co; pierwsza kaseta pidżamy porno; bluza dresowa taty, z którą się nie rozstawałam; dachy i fundamenty; lekcja konstrukcji budowlanych; że ołówek nazywał się “kubuś” i ta cholerna perspektywa; a Tokaj jest słodki akurat wtedy; o czerwonym światełku na wierzy kościoła św. Antoniego; “słoneczko”; Kraków tam i z powrotem przez Nową Hutę; Kult na stadionie Wisły i ozon w powietrzu; rozmyta czarna konturówka pod oczami; Wiktor Zin; drzewo, którego nie umiałam rysować; Solina i palenie “malboro” na krzywym pniu; przeklęte duszne światło na koniec i pomieszanie ulgi z rozpaczą; Bieszczady; klucze zawieszone na szyi; 10 maili dziennie; homo faber; w złym miejscu i czasie, trzask; głupie przesiadywanie na gg po nocach; szczerość; nowa wykładzina; repetytorium do biologii; znów Kraków; cholernie długa podróż tramwajem z Karmelickiej na pętlę, silny mróz i spierzchnięte usta; puste duszne wakacje; stagnacja; czarne lepkie babie lato; długa podróż samochodem; słodkie błędy i gorzkie ich konsekwencje; forum; Hubert w wózku; przykry Kraków na dobre; otępienie; szwendanie bez celu; dygoty; rozczarowanie; brnięcie; wiosna i ciepło; znów tramwaj na Kurdwanów; historia sztuki; park jordana; decyzje; łapanie pionu; zapach w M1; marszczenie brwi na złość; obce Jasło; fajny Tomek; nowy pomysł; złe dobrego początki…

naturalnie mogłabym tak długo, ale może wystarczy tym razem :)

moja głowa magazynuje bardzo silne obrazki, których odbicie można nawet poczuć fizycznie na ciele. patrzę w moje okno i sobie myślę. czasem człowiek zadaje sobie pytanie: “czy gdybym wiedział, postąpiłbym inaczej”. odpowiadam sobie od czasu do czasu na to pytanie i kurczę.. chyba nie. w końcu nie byłabym teraz tą osobą, którą jestem.

***

g: zróbmy jakiegoś grilla na koniec wakacji.

e: ale my przecież już nie mamy wakacji :)

g: bez znaczenia. wakacje się kończą więc należy zrobić grilla z tej okazji.

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

niusy

14 sierpień 2008 at 7:49 am (filozofia codzienności)

już po urlopie. dawno po, tylko czas tak szybko leci, że nie zdążyłam o tym napisać. ale nie będę pisać o wakacjach teraz, może jakaś fotorelacja niebawem. dziś kilka niusów. zaczynam:

1) Przemo zlikwidował swojego bloga. szkoda, bo lubiłam tam zaglądać. nie wiem czemu to zrobił, pewnie miał powody, np: już mu się nie chciało. najpierw noFuture, teraz Nielegalny. tym sposobem nasz komunikacyjny kanał zwęził się do niebezpiecznie małych rozmiarów. może założy coś nowego..?

2) za to Kot ma swojego majspejsa. o tu, proszę bardzo. proszę zapoznać się, poczytać.. ma na zielono, ładnie :) jeszcze nie ma nic do posłuchania, ale może się to zmieni? :)

3) w Pekinie jakoś nam nie idzie. nie wiem jak to skomentować bo się na tym nie znam. jednak zawsze fajnie jest mieć świadomość jakiegoś medalu. w każdym razie: wiem tyle, co z radia. przecież bojkotuję olimpiadę ze względu na Tybet..

4) Rosjanie przypomnieli o swoich najgorszych cechach. bezwzględna polityka psia mać.. więc znów wojna..

5) dochodzę do wniosku, że nie jest zbyt dobrze w sprawach wysławiania się w niektórych kręgach. choć zabawnie jest słuchać tekstów typu: “i on chce tak cały czas z nią spółkować, taki rozhuśtany z niego ogier” ( powiedziane całkiem na poważnie – wykład na temat etyki małżeńskiej) .. ;)

6) denerwują mnie ludzie, ale to kwestia na osobny, dłuższy temat.

tyle na razie.

Bezpośredni odnośnik 2 komentarzy

urlop

4 sierpień 2008 at 8:43 am (filozofia codzienności)

no i nadszedł czas zasłużonego urlopu :) ach ach, cały tydzień wolny od pracy oraz innych spraw. dziś o 21:21 pociąg relacji Jasło – Puławy. yeah!! :)

za około tydzień będzie można zapewne przeczytać tu relację z wycieczki. no i kilka recenzji filmowych – wybieram się na festiwal “dwa brzegi” do Kazimierza Dolnego. kilka lat temu byłam tam po raz pierwszy i wiem, że w taką imprezę bardzo warto zainwestować. mam nadzieję na spore kulturalne doładowanie :)

zatem do zobaczenia za jakiś czas!! :)

bywajcie!

Bezpośredni odnośnik 1 komentarz