pyśki, długie włosy i emocjonalna stabilizacja.
wydaje mi się, że pyśki są oznaką emocjonalnej stabilizacji (gdyby ktoś nie wiedział: pyśki to takie coś, co ma się na buzi i jest to stan przeciwny do zapadających się policzków;). ostatnio wszyscy zwracają uwagę na to, że “dobrze wyglądam”. z moim dobrym wyglądaniem wiąże się to, że nie mieszczę się w swoje dżinsy ;) a i koszulki jakoś tak ciasnawe się stały, ale to fakt – dobrze sobie wyglądam. gdy przypominają mi się te gorsze momenty mojego życia, to widzę jakąś zabiedzoną lebiodę z obojczykami na wierzchu i cieniami pod oczami. wtedy także obcinałam włosy na krótko.
włosy to bardzo ważna część mojej egzystencji. od małolatka były długie, ale w pewnym momencie, w III klasie LO, obcięłam je drastycznie na krótko. i od tamtej pory zaczęło się pieprzyć.
sama nie zdawałam sobie sprawy z tego, że we włosach kryje się jakaś taka tajemnica ;)
w wielu kulturach z włosami wiąże się głęboka symbolika. pamiętamy biblijnego Samsona, którego moc kryła się we włosach. również w indiańskich wierzeniach włosy (ponoć) stanowiły znak siły życiowej. zdjęcie skalpu miało się równać z przejęciem siły życiowej przeciwnika (choć niektóre źródła podają, że Indianie tak na prawdę nauczyli się ściągać skalp wtórnie – od białych, którym płacono za każdą “sztukę” zabitego Indianina, a skalp był dowodem, na który wypłacano pieniądze). u rastafarian włosy skręcane są w dreadloki, które symbolizują jedność z naturą oraz grzywę Lwa Judy. istnieje jeszcze wiele innych przypadków, o których nic nie wiem, jak np ogolone głowy mnichów, kitki samurajskie czy chińskie warkocze.
niezaprzeczalnym faktem jest jednak, że włosy od zawsze miały ogromne znaczenie kulturalne i socjologiczne. bywało i tak, że do statusu społecznego przypisana była konkretna fryzura. obcinanie włosów wbrew woli właściciela wiąże się z karą, hańbą, poniżeniem (kobiety, które źle się prowadziły), pozbawieniem go godności, honoru (skazańcy), wartości a nawet odebranie człowieczeństwa (obozy koncentracyjne). zatem włosy długie, rozwiane i kwiaty w nich ( hipisi? ;) to synonim wolności, nieskrępowania, przestrzeni, energii, działania. obcinanie włosów tymczasem nawiązuje do jakichś zmian w życiu, jakiegoś może nawet “odcięcia się” od czegoś.
zapuszczenie włosów to nie łatwa sprawa jeśli brak jest emocjonalnej stabilizacji. sama nie wiem czemu jedno z drugim wiąże się tak ściśle. moje jednak odrosły i stają się coraz dłuższe i dłuższe :)
wracając jeszcze do odchudzania to wydaje mi się, że odchudzają się tylko te smutne dziewczęta. te panny, którym brak jest poczucia własnej wartości, mają jakąś zaniżoną samoocenę, w czym niebagatelny udział mają kreowane w mediach ideały kobiet. pewnie, że fajnie mieć płaski brzuch, idealnie gładkie nogi i co kto tam jeszcze lubi, zdrowe lśniące włosy i opaloną skórę 365 dni w roku ale to po prostu niemożliwe. a nie dajmy się więc karmić tą kłamliwą papką pełną bzdetów i efektów z fotoshopa. bo to przecież tylko ciało, które na dodatek jest tak mało wieczne, że aż strach. więc moje drogie panie.. skupmy się na naszych wnętrzach :) bo to jest jedyna niezmienna wartość w nas. a jeśli ktoś tego nie docenia to znaczy, że jest niewolnikiem tej medialnej utopii, która w realnej rzeczywistości przecież nie istnieje.
zatem chrzanię :) oznajmiam wszem i wobec, że chrzanię odchudzanie. babcia powiedziała mi wczoraj, że z tymi rumianymi pyśkami wyglądam zdrowo. a oponki ponoć są seksi :)
ppp powiedział
16 lipiec 2008 @ 2:05 pm
oj dawno mnie tutaj nie było:/ ale postaram sie nadrobić zaległości:)!! pierwsze co muszę powiedzieć to to, iż świetnie piszesz, świetnie i przyjemnie sie to czyta:) mam bardzo silne skojarzenia z felietonami ( które swoją drogą uwielbiam;)…myślę, że z Twoich wpisów byłyby całkiem niezłe felietony:) wiem ze czasowo pewnie jest to niemożliwe lecz myśle iz wiekaszość osób komentujacych badz tylko na strych zagladajacych mnie poprze: pisz wiecej i czesciej:):):)))))))!! dość nie na temat…….:)
a co do włosów to fakt obcięcia włosów i to że zaraz po tym zaczyna sie wszystko pieprzyć znam z autopsji i podpisuje sie pod tym bez dwóch zdań:/:)
a oponki są seksi (hehe patrz Pulp Fiction:))!!!
strych powiedział
17 lipiec 2008 @ 8:06 am
ach ach wspaniale jest słyszeć takie pochwały. pęcznieję z dumy :)
co z tymi oponkami w Pulp Fiction? jakoś nie kojarzę choć obejrzałam ten film setki razy!
ppp powiedział
18 lipiec 2008 @ 6:50 am
O nie to tak prosto być nie może:) jako zadanie domowe sama odszukaj, w podpowiedzi dodam, iż mówi to Fabienne:)
strych powiedział
20 lipiec 2008 @ 9:34 pm
ależ jasne, że tak, pamiętam :)
scena, można powiedzieć, łóżkowa ;)
ppp powiedział
21 lipiec 2008 @ 8:27 am
Dokładnie:):):):)