dziś

21 maj 2008 at 7:27 am (filozofia codzienności)

a fu a fu a fee!! taki mam dziś nastrój :/

chętnie wsunęłabym trzy gałki lodów jogurtowych, zapiekankę, hamburgera z Halagardy, czipsy paprykowe (duże) i popiła gorącą czekoladą z bitą śmietaną. nie wiem czemu utarło się, że kobiety złu humor muszą przegryźć ekstremalną dawką chamskiego jadła w połączeniu wybuchowym. na szczęście nie mam możliwości zjedzenia tego wszystkiego, co wpłynie akurat korzystnie na nie-rozwój tego wałeczka wokół talii zwanego modnie “oponką”.

wiem nawet czym to spowodowane. to nie mokra pogoda. nawet nie to, że jakoś mi dzisiaj zimno. nie wstałam też z łóżka lewą nogą. to po prostu PSM. istny koszmar, to napięcie co się zowie!

i niech znajdzie się taki mądry, który powie co z tym zrobić. albo lepiej niech się nie znajduje, lepiej mi niech dziś nie wchodzi w drogę.

aaargh!

2 komentarzy

  1. Przemo powiedział

    Nie rozumiem jaki masz problem do Poznańskiego Stowarzyszenia Monterów.
    Hmm, dobrze, że to mija, inaczej należałoby obawiać się o losy ludzkości. Jak już się w taką codzienność zagłębiamy to napięcie nie jest problemem jednostronnym. A dlaczego inni mają się czuć jak, przepraszam za porównanie, jakiś… woltomierz?

  2. strych powiedział

    czy to atak? :)
    no nie wiem właśnie dlaczego. ale uwierz mi, to zjawisko jest dla mnie tak absurdalne, że nie potrafię nawet tego wyrazić! po prostu czasem (nie regularnie na szczęście – od czasu do czasu) jestem wkurwiona i tyle. ponoć się to leczy ;)

Napisz komentarz