czasami wołam w niebo
przeczytałam.
faktycznie wstrząsająca. czasem, gdy uświadamiam sobie ile takich historii dzieje się wokół, to ciarki po plecach przechodzą. ile niebezpieczeństw czyha na człowieka za każdym rogiem. czasami sami się o nie prosimy, czasami to one nas dopadają.
przeżyłam tą książkę tak, jakbym była tam obecna. być może ta pamiętnikowa forma, te listy do i od przyjaciół sprawiły, że zdałam sobie sprawę z tego, że to mogła być moja znajoma, moja siostra, to mogłam być ja.
no i taka refleksja: tak rzadko myślimy o śmierci. to przychodzi dopiero z wiekiem. taka domena młodości, nikt nie zastanawia się nad końcem. kiedy przychodzi ta pierwsza refleksja? znajomy psycholog powiedział mi kiedyś, że w życiu nastaje taki moment, gdy człowieka dosięga ta myśl : “nie jestem nieśmiertelny”.
ostatnio zastanawiam się co będzie ze mną? tak po prostu – co mnie czeka w życiu? i dalej: co jest najważniejsze dla mnie? do czego dążę? czy przypadkiem nie koncentruję się zbytnio na mało ważnych, z punktu widzenia wieczności, sprawach? no i co z tą wiecznością? no właśnie.. co z tą wiecznością? …