czasami wołam w niebo

20 maj 2008 at 1:40 pm (filozofia codzienności)

przeczytałam.

faktycznie wstrząsająca. czasem, gdy uświadamiam sobie ile takich historii dzieje się wokół, to ciarki po plecach przechodzą. ile niebezpieczeństw czyha na człowieka za każdym rogiem. czasami sami się o nie prosimy, czasami to one nas dopadają.

przeżyłam tą książkę tak, jakbym była tam obecna. być może ta pamiętnikowa forma, te listy do i od przyjaciół sprawiły, że zdałam sobie sprawę z tego, że to mogła być moja znajoma, moja siostra, to mogłam być ja.

no i taka refleksja: tak rzadko myślimy o śmierci. to przychodzi dopiero z wiekiem. taka domena młodości, nikt nie zastanawia się nad końcem. kiedy przychodzi ta pierwsza refleksja? znajomy psycholog powiedział mi kiedyś, że w życiu nastaje taki moment, gdy człowieka dosięga ta myśl : “nie jestem nieśmiertelny”.

ostatnio zastanawiam się co będzie ze mną? tak po prostu – co mnie czeka w życiu? i dalej: co jest najważniejsze dla mnie? do czego dążę? czy przypadkiem nie koncentruję się zbytnio na mało ważnych, z punktu widzenia wieczności, sprawach? no i co z tą wiecznością? no właśnie.. co z tą wiecznością? …

Napisz komentarz