drzewo
był taki czas, że miałam fazę na drzewa. doskonale pamiętam skąd się to wzięło. pewnej nocy, gdy plątałam się po lesie z przyjaciółmi, ujrzałam “super drzewo”. wyglądało baśniowo. zdecydowanie wyróżniało się spośród innych. wprost świeciło. olśniło mnie tak bardzo, że automatycznie i donośnie dałam upust swym emocjom. zachwyciło mnie, oszołomiło, wprost powaliło na kolana. mój kolega, który akurat w tej chwili mi towarzyszył, nie rozumiał mojego podziwu. miałam wrażenie, że w ogóle nie wiedział, o które drzewo konkretnie mi chodzi. cóż, w lesie nie brak drzew…
Myślisz mój Boże jakie to drzewo piękne
Mężczyzna z psem zdaje się nie zauważać urody drzewa
istotnie świeciło jakimś wewnętrznym blaskiem, który mi akurat się ukazał. i nie, nie byłam pod wpływem żadnych grzybów – nocna wycieczka do lasu wcale nie temu służyła :) być może krążył mi we krwi jakiś alkohol, ale nie w takiej ilości, żebym miała mieć przywidzenia. po jakimś czasie, gdy oszołomienie opadło i nastał dzień, domyśliłam się, że blask drzewa wziął się stąd, że było innego gatunku niż wszystkie pozostałe znajdujące się w zasięgu mojego wzroku.
ciepła noc –
pomiędzy świerkami
wiosenna pełnia
wydaje mi się, że mogła to być brzoza. miałam wrażenie, że srebrzy się w świetle księżyca na tle nocnego lasu. to było jakieś takie metafizyczne przeżycie. od tamtej pory upodobałam sobie drzewa.
jednak moja miłość do drzew nijak nie chciała odzwierciedlić się w rysowaniu. za nic w świecie nie umiałam narysować żadnego drzewa. podczas swych kursów rysowania poznawałam wiele technik rysowania przyrody, ale szło mi kiepsko. nie zdałam na architekturę krajobrazu i dałam drzewom spokój.
drzewa jednak jakoś tak we mnie pozostały. nigdy nie zastanawiałam się nad ich symboliką (skądinąd bardzo przecież bogatą), one po prostu były. i pewnie będą już zawsze..

ppp powiedział
22 kwiecień 2008 @ 10:56 am
drzewa rozstępujące sie przede mną,
wyginające się by odsłonić mi ścieżkę….
(tak chyba mógłby sie zaczynać wiersz napisany pod wpływem twojego rysunku:):)
wiosna…eh Twój rysunek przypomina mi dzieciństwo:)
strych powiedział
22 kwiecień 2008 @ 12:12 pm
no, ładny początek :) niestety ja nie znam się na pisaniu wierszy, ale chętnie publikuję cudze :> w ogóle.. to dzisiaj jest dzień ziemi, nie? :) ale trafiłam z tymi drzewami ;)
Przemo powiedział
22 kwiecień 2008 @ 4:11 pm
krople na liściach -
brzoza suszy gałęzie
po letnim deszczu
Rysunek przypomina mi pewne miejsce, które odwiedzam w chwilach zwątpienia :)
kot powiedział
22 kwiecień 2008 @ 7:18 pm
drzewo wlaściwie nie jest lyse.
tak, drzewo rządzi, rządzi.
kot powiedział
22 kwiecień 2008 @ 7:19 pm
aleś trafila bo…muszę Ci pokazać coś a propos;> rysunki takie:)
strych powiedział
23 kwiecień 2008 @ 6:32 am
takie rysunki zawsze przypominają coś miłego. może dlatego, że człowiek ma jakiś taki pociąg do przyrody? może dlatego, że pod ich wpływem przypomina sobie o tym, że jest jej częścią…
Przemo powiedział
23 kwiecień 2008 @ 3:54 pm
Kiedyś mój przyjaciel powiedział, że last to jedyne w miarę bezpieczne miejsce. Tylko tam nie mamy wrogów.
ppp powiedział
23 kwiecień 2008 @ 10:00 pm
drzewa rozstępujące sie przede mną,
wyginające się by odsłonić mi ścieżkę
krople na liściach -
brzoza suszy gałęzie
po letnim deszczu
pewne miejsce, które odwiedzam w chwilach zwątpienia
jedyne bezpieczne
Tylko tam nie mam wrogów…..
mnie sie podoba:) taka mała kompilacja
strych powiedział
24 kwiecień 2008 @ 9:49 am
no brawo! :D bardzo mi się podoba !!!